piątek, 13 stycznia 2012

(3),,Jeśli chcesz oglądać tęczę, musisz dzielnie znieść deszcz.’’

      Nie wiem dlaczego napisałam tą poprzednią notkę. Coś mi się totalnie pokręciło... Po prostu obudziłam się i cały czas chodziło mi to po głowie. Musiałam to zapisać.... Dziwne, prawda? Wolę się jednak nad tym za długo nie zastanawiać i po prostu przyjąć, że to moje rozstrojenie jest spowodowane pogodą...
     Padało już drugi tydzień, więc nie trudno się domyśleć, że nudziłam się jak mops. Przeczytałam wszystkie możliwe książki, które wpadły mi w ręce, choć i tak większość tych utworów znałam znakomicie. Przekartkowałam  "Romea i Julię", "Tristana i Izoldę", "Dumę i Uprzedzenie" , „Wichrowe wzgórza” i "Małego Księcia". Czasami łapałam się na tym, że nie czytam tylko mówię z pamięci kwestie bohaterów. Znudzona czytaniem postanowiłam usiąść przed telewizorem z kubkiem kakao i przypomnieć sobie historie z moich ukochanych filmów. Rozkoszując się smakiem czekoladowego napoju obejrzałam więc po raz setny "Szkołę uczuć", "Dirty Dancing" i "Casablankę" i na każdym oczywiście wylałam morze łez( choć i tak wiedziałam co się stanie). Posprzątałam swój pokój najdokładniej jak się dało układając płyty w porządku alfabetycznym, a książki na półce od najwyższej do najniższej. Moja kreatywność wyczerpała się jednak po tym jak ułożyłam swoje ubrania kolorystycznie więc leżałam teraz na łóżku wpatrując się usilnie w sufit. Myśli krążyły gdzieś daleko, w innym świecie, podczas gdy ja bawiłam się machinalnie troczkiem jasnobrązowego koca służącego jako kapa łóżka...
Był koniec lipca. Złożyłam już dokumenty na studia i czekałam na wyniki rekrutacji. Medycyna. Tak, chciałam być lekarzem i ratować ludzkie życie..
         Głośny dźwięk dzwonka wybił mnie z rozmyśleń. Zanim dotarło do mnie gdzie jestem i co się dzieje usłyszałam donośny krzyk.
-Saraa, masz gościaA- mama miała naprawdę mocny głos, wydawało mi się , że nawet gdybym siedziała na księżycu to usłyszałabym ten piekielny wrzask.
-Idę, idę... -odparłam ,ale bardziej do siebie niż do mamy. Usiadłam na łóżku, trochę zakręciło mi się w głowie, więc zamknęłam oczy i pozwoliłam spłynąć krwi w dół mojego ciała. Zanim odzyskałam równowagę usłyszałam skrzypnięcie drzwi i znajomy głos.
-Hejka. Muszę ci koniecznie coś opowiedzieć.
Alka szybko rzuciła swój czerwony plecaczek na łóżko i jednym, zwinnym ruchem zdjęła bluzę. Zawsze robiła wokół siebie sporo zamieszania. Przekręciłam głowę lekko na lewą stronę i uniosłam brwi sygnalizując w ten sposób przyjaciółce  żeby mówiła dalej. Choć na ogół byłam wygadana to dziś jakoś nie miałam humoru i cieszyłam się że Ala najwyraźniej szykuje się na dłuższy monolog. Nie myliłam się. Zdjęła okulary odsłaniając swoje duże zielone oczy i przeczesała palcami niesforne, rude loki. Była drobna i niska.
-Pokłóciłam się z Pawłem.
Zmarszczyłam brwi przyglądając się pilnie jej podekscytowanej twarzy. Była wyraźnie zachwycon, choć przyznam, ze nie potrafiłam zrozumieć dlaczego. Paweł to świetny chłopak, taki pozytywnie zakręcony i całkiem przystojny. Trochę szalony, czasem aż zbyt wesoły, ale był w porządku.
-I... to cię tak cieszy?- starałam się mówić ostrożnie patrząc na nią badawczo
-Och Sara- Ala wstała i podeszła do okna, poczym nie patrząc na mnie dodała już smutniejszym głosem- nie można się ciągle oszukiwać.
Zaskoczyła mnie tą nagłą zmianą nastroju
-Jak to, o czym mówisz? Przecież jesteście cudowną parą, już tyle lat.
-Właśnie. Tyle lat! Cztery!- wrzasnęła, ciskając oczami pioruny. Wyglądała jak mały wściekły elf. Miała w oczach iskierki złości- a on nadal nic!- jej policzki powoli oblały się czerwonym rumieńcem
-Chodzi ci o?- nie dokończyłam pytania wiedząć, że mam rację.
-tak...
-Wiesz, myślę, że nie ma się czym martwić. On cię bardzo kocha, wiesz jacy są faceci. Zwykłe tchórze, małe dzieci. Nie dorósł pewnie do tego. Dla niego czas płynie inaczej- zażartowałam
-Inaczej byś mówiła gdybyś sama była w związku- wywróciła oczami i położyła się na łóżko. Jej rude włosy utworzyły finezyjny wzorek na moim bladobrązowym kocu.                                   
-Możliwe-przyznałam lekko zakłopotana- ale wiesz, że ja marzę o tym samym co ty.
Po krótkiej chwili ciszy westchnęłyśmy głęboko zaczęłyśmi przerzucać się hasłami
-Miłości aż do końca świata- szepnęła Ala nostaglicznie
-I księcia na białym koniu!– dodałam z zapałem robiąc rozmarzoną, niewinną minkę
-I ślubu jak z bajki
-Pięknej balowej sali....
- I oczywiscie ogromnej białej sukni z milionem falbanek i koronek
-Przestań- prychnęłam lekceważąco dając jej lekkiego kuksańca pod żebra- wyglądałabyś jak olbrzymia, przesłodzona beza
-No i co z tego? Byłabym najszczęśliwszą bezą pod słońcem - odparła  zwijając się ze śmiechu- a marzenia są po to żeby je spełniać. Nawet jak są trochę głupie..
-No to mamy problem. Zawsze marzyłam o teleportacji.
Roześmiałyśmy się zapominając przez chwilę o otaczajacym nas świecie. Ala od zawsze była mi bardzo bliska. Znamy się od dziecka. Jesteśmy nierozłączne.
-Pytałaś go dlaczego nie chce?
-Uważa że to za wcześnie... że mamy jeszcze całe... wieki czasu...i że nie ma kasy na pierścionek
-Hmm.. –odparłam elokwentnie kiwajac ze zrozumieniem głową - to dość  rozsądny argument. Taki pierścionek kosztuje kilka stów.
-Tiaa... Wczoraj kupił sobie motor.
-Ah.. to całkiem zmienia postać rzeczy
-I kask, i kurtkę i jeszcze jakieś tam pierdółki ale się nie znam na tych diabelskich urządzeniach.
Było mi jej żal, widziałam jak po policzkach spływały jej łzy, które wycierała ukradkiem. Była jeszce większą romantyczką ode mnie i wiedziałam że ślub był zawsze jej marzeniem numer jeden.
-Alusia... On na pewno cie kocha.. pewnie przygotuje świetne, niesamowite oświadczyny w wakacje. Mówię ci
Podniosła głowę. Uśmiechnęłam się lekko ale ona posłała mi w odpowiedzi pełne pogardy spojrzenie.
-Tak samo mówiłaś w zeszłym roku-wycedziła przez zaciśnięte zęby
-Ajć. Faktycznie. Przepraszam Ala... Nie wiem co powiedzieć...
-Dlaczego ja robię dla niego wszystko a on nie może zrobić tej jednej rzeczy? Czemu twierdzi że chce być ze mną, mówi że będziemy mieli domek z drewna i inne bzdety a nie chce zrobić tego kroku? Nie jest pewny? Nie kocha mnie? Czeka na inną? Ciągle mówi że mamy przed sobą całą wieczność....Ja nie chce czekać... Nie chce być już dłużej panną Trybicką, chce być panią Bieroza.!- Z jej oczu lały się już potoki łez- czemu oszukuje mnie że nie ma pieniędzy a kupuje tyle innych rzeczy? Przecież nie oczekuje pierścionka z Paryża za milion euro i brylantem wielkości pięści!!!
         Dobrą godzinę zajęło mi przekonywanie Ali, że to nie jest jej wina i odwodzenie jej od pomysłu oświadczenia się Pawłowi. Była jednak tak samo uparta jak ja, więc nie było to łatwe zadanie. Obiecała zadzwonić do mnie jak tylko porozmawia z nim na poważnie i wszystko sobie wyjaśnią.

      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz